środa, 25 czerwca 2008
Aveiro
Z Mantovanim byłem w Aveiro. Małe, malownicze miasteczko, z ciekawym dworcem kolejowym ozdobionym azulejo. Wieczorem poszliśmy do kina, na najnowszego Jndiana Jonsa - po portugalsku. Co mnie najbardziej zdziwiło to to, że w połowie filmu zapalają światła - i jest 7 minutowa przerwa. Ludzie wychodzą kupić sobie nowy popcorn, cole... Normalka. U nas by to nie przeszło!!!



















Etykiety:
aveiro,
portugalia
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Wojciech K.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz